Thread Rating:
  • 2 Vote(s) - 2 Average
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Historia Świata a Religia [dyskusja]
Religia dała nam wiele dzieł sztuki ale kosztem zatrzymania rozwoju medycyny.
Reply
Mieliśmy na polskim ostatnio rozprawkę, i trochę się napisałem na temat religii, i hipokryzji kościoła.
Ale to nie ważne.

Według mnie, Bóg MOŻE istnieć, ale nie ma on na nas żadnego wpływu, bądź nie ma go w cale. Podchodzę do tego poważnie, oglądam Discovery, niektóre programy bardzo fanie opisują powstanie wszechświata i możliwość istnienia Boga. Polecam pooglądać.
Istnieje teoria, według której Wszechświat mógł stworzyć się sam, i nie potrzebne były do tego siły zewnętrzne, np. Bóg Smile

A o Kościele to już w ogóle szkoda mówić, to co Księża chcą nam wmówić czasami to temat na osobną kartkę.
Reply
Jak czytałam Twoją wypowiedź to taki jeden fragment z PŚ mi wpadł do głowy. Zerknij, jeśli chcesz: J 15,17-20. Smile

amk killer:
Kościoł na Ziemi nigdy nie był idealny, idealny nie jest i nie będzie. Żadna z osób wierzących wypowiadających się w temacie temu nie zaprzeczyła. Nie wypieramy się tego co było, nie wypieramy się tego co dzieje się teraz. To są ewidentne porażki, ale nie można zapominać o tym, że Kościół zrobił wiele dobrego. Głównie dlatego, że składa się z ludzi grzesznych. Jesteśmy wspólnotą, która razem ma szukać drogi zbawienia, która ma się wzajemnie wspierać, wzajemnie sobie służyć. A tak swoją drogą, nie zauważyliście, że generalnie najeżdżacie na katolików, a protestantów, prawosławnych i wszystkich innych zostawiacie w spokoju? Nie musicie odpowiadać.


Oglądałam jakiś czas temu świadectwo wiary Dobromira Makowskiego. Bardzo fajnie przytoczył tam rozmowę z jakimś człowiekiem, chyba kolegą - ateistą. Ten ateista stwierdził, że to niemożliwe, że Bóg stworzył człowieka. Mak pokazał mu zegarek, i zapytał, czy zegarek sam się stworzył. Kolega oczywiście powiedział, że nie, jakiś człowiek go skonstruował. A my przecież jesteśmy dużo bardziej doskonali od zegarka. Ale: "Kilka słów nie pomoże mi uwierzyć, najpierw trzeba coś przeżyć, by móc to szerzyć.". Wiara jest łaską. A łaska nie wciska się do duszy na siłę, czeka, aż drzwi się uchylą. A klamka jest tylko z naszej strony, wystarczy niewielki otwór w drzwiach i ona sobie wejdzie. Powoli bo powoli, ale będzie Cię napełniać.

Czasy kiedy żyłam jak większość osób przyznających się do wiary minęły. Raz na tydzień odstać swoje i wrócić do domu, dwa razy do roku skoczyć do spowiedzi i z głowy. Durne te czasy jak nie wiem, jestem szczęśliwa, że Bóg wyrwał mnie z tej ciemności i pokazał prawdziwy Kościół. Nie wiem czemu wtedy pomógł akurat mi. Ale jestem pewna, że nigdy nie wyrażę mojej wdzięczności za tak przeogromny cud.


I tak mi się przypomniało jeszcze przypadkiem, że miałam się do jednego wątku z pierwszego postu w tym temacie odnieść.
(2012-06-26, 20:46:55)Tyrion Wrote: Hm, nie odniosę się bezpośrednio do Twoich obecnych rozważań, nie mam bowiem na to czasu, nie ze względu na jakikolwiek brak szacunku, jest to kwestia jedynie obowiązków. Poruszę jednak temat Twoich słów z poprzedniej strony, dotyczących rzekomego prześladowania ateistów. Naprawdę, gdy to przeczytałem, zrobiłem dosłownie duże oczy ze zdziwienia. To mnie naprawdę wielce zastanawia, nigdy bowiem nie spotkałem się ze zjawiskiem prześladowania, którego adresatem jest nie osoba wierząca, a ateista. Ponadto dziwi mnie ta rzekoma statystyka, z której wynika, że wewnątrz społeczności Twojej klasy aż 90% stanowią chrześcijanie. Niespotykane... Ale wracając do tego, co chcę przekazać, ostatnimi czasy coraz powszechniejsze wydaje mi się zjawisko, gdy to właśnie chrześcijanie, nie ateiści, są coraz częstszymi ofiarami prześladowań w społeczeństwie. Mam wrażenie, że w obliczu całego tego cyfrowego świata, którego "religią" \g\ staje się globalizm, prawdziwa wiara w Boga staje się według tych współczesnych "mędrków" czymś niemodnym, będącym wręcz powodem do wstydu. W Twojej klasie znajduje się 90% osób wierzących, które co niedzielę siedzą grzecznie w ławeczkach kościelnych, słuchając kazania? Zastanawiam się, co to za świat? Przenigdy nie miałem z czymś takim do czynienia. W mojej obecnej klasie, na 28 osób, prócz mnie jest może trójką osób, która wierzy w Boga i tę wiarę "praktykuje". Statystyka różniąca się od Twojej diametralnie, prawda? Aa, odbiegłem troszeczkę od tematu. Nigdy nie spotkałem się z prześladowaniami ateistów, a z prześladowaniami chrześcijan? Niezwykle często, właściwie na co drugiej lekcji religii jawnie się z nas drwi; cyniczne docinki i ukradkowe spojrzenia, pod adresem osoby, która w ogóle słucha tego, co na lekcji religii mówi ksiądz, to chleb powszedni. Ponadto potwierdzeniem moich opinii w tej kwestii jest nawet ten właśnie temat. Kolejny temat, stworzony przez zacharka w celu dyskusji (oczywiście cel jest chlubny, bo kulturalna dyskusja jest jak najbardziej wskazana), który ostatecznie wymyka się spod kontroli i zaczyna się w nim gnieździć masowe wytykanie chrześcijanom rzekomej ciemnoty, głupoty. Jeśli wmawiasz tym swoim znajomym z klasy, że są ociemniali i nie używają rozumu, ani wolnej woli ze względu na fakt, iż wierzą w Boga, to przykro mi, ale wydaje mi się, że słusznie z Tobą postępują. Nikt nie lubi być poniżany ze względu na własne przekonania. Nikt nie lubi, gdy szydzi się z jego zdania, z jego wartości i wiary. Ja natomiast na pewno nie będę tolerował tego, że uważa się mnie oraz każdego przeciętnego katolika za rodzaj podczłowieka, osoby ociemniałej, która nie myśli racjonalnie; takimi gromami moglibyśmy się wszyscy wokoło ciskać, jednak mam nadzieję, że większość wypowiadających się w tym temacie osób ma choć odrobinę klasy, by takie wypowiedzi sobie darować (tak, akurat to kieruję właśnie do Ciebie). Ponadto absolutnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że nauka i wiara się wykluczają. Ale to temat na dłuuższą wypowiedź, a mnie niestety wzywa sen, napomknę tak pokrótce tylko jednak o fakcie, że wspomniana kwestia ewolucji nie jest w stanie wykluczyć istnienia Boga, Genesis jest nie tyle wiernym sprawozdaniem stworzenia świata i człowieka, a symbolem potęgi i wszechmocy Boskiej.
Cieszę się z faktu, że jestem osobą wierzącą. Dzięki temu właśnie, patrząc na niebo, na jeziora, na szeroko pojętą naturę dostrzegam w tym nadzwyczajne arcydzieło artystyczne i architektoniczne, nie zastanawiam się natomiast jaką objętość i skład mają gazy trawienne przelatującego nieopodal ptaka. \g\

Fragment z Youcatu: "143. Czy papież rzeczywiście jest nieomylny? Tak. Ale papież wypowiada się w sposób nieomylny tylko wtedy, gdy uroczystym aktem kościelnym ("ex cathedra") ogłasza dogmat, tzn. gdy przedstawia obowiązujące rozstrzygnięcia w sprawach wiary i moralności. Nieomylny charakter mogą mieć również decyzje Kolegium Biskupów pozostającego w łączności z papieżem, np. decyzje soboru powszechnego." Dogmaty ogłasza się bardzo rzadko, wtedy, gdy oczywista prawda wiary zostanie zanegowana lub źle zinterpretowana. Wypływa z Pisma Świętego i Tradycji, więc jest uznawana za Objawienie Boże. Z tego co mi wiadomo ostatni został ogłoszony w 1950 roku. A, no i jeszcze jedno. Ex cathedra nie ma nic wspólnego z nieskazitelnością moralną papieża. Czy papież poparł faszyzm w formie dogmatu?

Zacharku, doczekam się jakiegoś źródła odnośnie tego groszku, który ma emocje?
Reply
Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. (Rdz 1, 1),
Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem, a gdy tak się stało bóg nazwał to sklepienie niebem. (Rdz 1, 7b-8)

Zupełnie sprzeczne ze sobą wersety. W drugim wiadomo, że chodzi o niebo jako część atmosfery. A w pierwszym? Jeśli chodzi o stan ducha, to naprawdę jest to wg. mnie bez sensu.
Ludzie odnoszą się często do cudów. Cud określamy jako zdarzenie nieposiadające żadnego racjonalnego wytłumaczenia. Ale jednak JEST prawdopodobieństwo, że to tylko zbieżność losu. W dodatku, czemu cuda zdarzają się także w innych religiach? Bo Wasz Bóg jest miłościwy dla każdego? Po to, żeby jeszcze bardziej pogłębić ich wiarę w innych bogów? To jest trochę bez sensu. Skąd pewność, że Pismo Święte to jest prawda i tylko prawda? Mówicie, że prawdziwego katolika nie obchodzi ta prowokacja, ale skoro nie potraficie racjonalnie wytłumaczyć dlaczego tak mocno wierzycie w to, że to jest prawda, to Wasza wiara jest po prostu słaba. Nie macie żadnych argumentów świadczących o tym, że warto zaufać w to, co spisane jest w księgach.
Reply
Zaintrygowały mnie te dwa wersety, nie powiem, że nie. Przejrzałam trzy rodzaje tłumaczeń i faktycznie nic. Wtedy ktoś mnie bardzo zręcznie poinformował, że tu nie ma sprzeczności, żebym uważnie popatrzyła. Przyjrzałam się i rzeczywiście, wszystko się zgadza. W pierwszym wersecie jest mowa o stworzeniu, tak? A w ósmym o nazwaniu. Chodzi o to samo niebo. Smile

Dla mnie cud nie jest jakąś podstawą wiary. Chociaż fakt jest faktem, że codziennie widzę cud eucharystyczny, a czasem zdarza się nawet doświadczać mi działania Ducha Świętego, to to jest tylko coś, co umacnia mnie w wierze. Dlaczego uważam Pismo Święte za pewnik? Po pierwsze dlatego, że jest uznawane za zbiór ksiąg natchnionych. Taka jest nauka Kościoła na której to wszystko stoi już od kilku tysięcy lat, i się nie wali. Pismo Święte czytam jako najpiękniejszy list od Pana Boga do nas. Ono samo w sobie jest cudem. Nie ma w nim niepotrzebnych słów (w oryginale, z przekładami bywa różnie), a piękno wydarzeń jest porażające. To na nim opieram swoją wiarę i swoje życie przede wszystkim. A moim jedynym argumentem na to, że warto zaufać jest fakt, że Biblia jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Nie mam absolutnie żadnej pewności, że to prawda. Gdyby ludzie wystawili mi miliony kwitków potwierdzających autentyczność PŚ, to i tak bym im pewnie nie uwierzyła. Jest w moim sercu przekonanie, że Pismo jest prawdziwe. I na tym przekonaniu się opieram, nie potrzebuję dowodów, bo ja wierzę, pomimo tego, że nie teoretycznie nie wiem. Smile
Reply
Question 
Jak Duch Święty na ciebie oddziałuje? Huh
Reply
W języku polskim brakuje odpowiedników do słów użytych w oryginale. Nawet w angielskim przekładzie z hebrajskiego użyto słowa 'heaven' i 'sky'.

Hebrajski (transkrypcja): Bereshit bara Elohim et hashamayim ve'et ha'arets.
Dosłowne tłumaczenie na polski: Na początku stworzył (słowo bara oznacza tworzyć, łączyć, mnożyć) Bóg (et jest zaimkiem osobowym żeńskim) niebo i kraj (ziemię).
H: Vayomer Elohim yehi rakia betoch hamayim vyhi mavdil beyn mayim lamayim. Vaya'as Elohim et-harakia vayavdel beyn hamayim Asher mitachat larakia uveyn hamayim Asher me'al larakia vayehi- Chen. Vayikra Elohim la-rakia shamayim.
P: I powiedział Bóg: Niech będzie horyzont (sklepienie) pomiędzy (wewnątrz) wodami rozróżnione. I zrobił Bóg ten horyzont i oddzielił od wód, które pod niebem i wód, które powyżej nieba. I tak było. Nazwał Bóg to sklepienie niebem.

Mogłam pomieszać fleksję i całą resztę, nigdy nie uczyłam się języka hebrajskiego. Tłumacząc tekst oryginalny opierałam się na:
http://www.iwrit.pl
bibliaapologety.com/Rdz01.htm
bible.ort.org/books/torahd5.asp?action=displaypage&book=1&chapter=1&verse=1&portion=1

Spotkałam się z interpretacją, że "pierwsze" niebo jest "sferą" Boga. W pierwszym wersecie Bóg stworzył Niebo, w drugim natomiast oddzielił je i nazwał. W przytoczonym tłumaczeniu różnica jest zauważalna, więc nie będę się rozpisywać, chyba że ktoś będzie chciał, to wyjaśnię dokładniej ewentualnie.

(2012-06-27, 09:28:47)Nefen Wrote: Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. (Rdz 1, 1),
Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem, a gdy tak się stało bóg nazwał to sklepienie niebem. (Rdz 1, 7b-8)

Zupełnie sprzeczne ze sobą wersety. W drugim wiadomo, że chodzi o niebo jako część atmosfery. A w pierwszym? Jeśli chodzi o stan ducha, to naprawdę jest to wg. mnie bez sensu.
Ludzie odnoszą się często do cudów. Cud określamy jako zdarzenie nieposiadające żadnego racjonalnego wytłumaczenia. Ale jednak JEST prawdopodobieństwo, że to tylko zbieżność losu. W dodatku, czemu cuda zdarzają się także w innych religiach? Bo Wasz Bóg jest miłościwy dla każdego? Po to, żeby jeszcze bardziej pogłębić ich wiarę w innych bogów? To jest trochę bez sensu. Skąd pewność, że Pismo Święte to jest prawda i tylko prawda? Mówicie, że prawdziwego katolika nie obchodzi ta prowokacja, ale skoro nie potraficie racjonalnie wytłumaczyć dlaczego tak mocno wierzycie w to, że to jest prawda, to Wasza wiara jest po prostu słaba. Nie macie żadnych argumentów świadczących o tym, że warto zaufać w to, co spisane jest w księgach.

Ferrero już wyjaśniła, dopowiem tylko, że ja na przykład byłam świadkiem uzdrowienia fizycznego. Świadkiem, bezpośrednim, wiem to bo widziałam, nie bo ktoś mi opowiadał etc. To miało miejsce jakieś trzy metry ode mnie. Mniej nawet. O wielokrotnych oczyszczeniach, uzdrowieniach duchowych, nie wspominając.
Co do zbieżności losu - jako osoba wierząca w Boga, nie uznaję przypadków - wszystko jest celowym działaniem Boga mającym jakiś sens (nawet jeśli nie rozumiem tego sensu), nic nie dzieje się przypadkiem.


Holmegaard:
(2012-06-27, 09:28:47)Nefen Wrote: Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. (Rdz 1, 1),
Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem, a gdy tak się stało bóg nazwał to sklepienie niebem. (Rdz 1, 7b-8)

Zupełnie sprzeczne ze sobą wersety. W drugim wiadomo, że chodzi o niebo jako część atmosfery. A w pierwszym? Jeśli chodzi o stan ducha, to naprawdę jest to wg. mnie bez sensu.
Ludzie odnoszą się często do cudów. Cud określamy jako zdarzenie nieposiadające żadnego racjonalnego wytłumaczenia. Ale jednak JEST prawdopodobieństwo, że to tylko zbieżność losu. W dodatku, czemu cuda zdarzają się także w innych religiach? Bo Wasz Bóg jest miłościwy dla każdego? Po to, żeby jeszcze bardziej pogłębić ich wiarę w innych bogów? To jest trochę bez sensu. Skąd pewność, że Pismo Święte to jest prawda i tylko prawda? Mówicie, że prawdziwego katolika nie obchodzi ta prowokacja, ale skoro nie potraficie racjonalnie wytłumaczyć dlaczego tak mocno wierzycie w to, że to jest prawda, to Wasza wiara jest po prostu słaba. Nie macie żadnych argumentów świadczących o tym, że warto zaufać w to, co spisane jest w księgach.

Pozwolę sobie wtrącić się i również odpowiedzieć, bo także doświadczam działania Ducha Świętego w życiu (często bardzo mocno). Na przykład podczas mszy wstawienniczych, uwielbień. Tzw. spoczynek w Duchu Świętym, dar łez, glosolalia etc. Tego jest tak wiele, że ciężko opisać wszystko. Podałam przykładowe, żeby nie rozciągać posta na nie wiadomo ile, bo jak zaczęłabym wymieniać i opisywać wszystko, na kilku stronach bym nie skończyła z pewnością.
Reply
Exclamation 
Nem, to i tak cud, że napisałaś w miarę krótkiego posta. Wink

Holmegaard:
15 grudnia, zdaje się, byłam po raz pierwszy, i jak na razie jedyny, na modlitwie o wylanie Ducha Świętego połączonej z modlitwą wstawienniczą. Wtedy byłam jeszcze przed bierzmowaniem. Po godzinie, może dwóch, kiedy większość osób była już po modlitwie wstawienniczej zaczęły dziać się niesamowite rzeczy. W pewnym momencie dziewczyna stojąca przede mną upadła. Nikt się tym jakoś specjalnie nie przejął, ksiądz zresztą wcześniej uprzedzał, że coś takiego może się stać i żebyśmy nie panikowali. Tylko to nie był taki zwykły upadek. Leżała na boku, a moment samego upadku trwał dość długo. Wyglądało to raczej tak, jakby była delikatnie kładziona na posadzce. Po chwili osób spoczywających w Duchu było więcej, także chłopak poddający się właśnie modlitwie wstawienniczej. Jedna dziewczyna otrzymała dar śmiechu. Kiedy widzi się coś takiego po raz pierwszy człowiek sam się zastanawia, czy przypadkiem nie jest chory psychicznie. Ale w późniejszym okresie także byłam świadkiem tego typu wydarzeń (w szczególności po 10 lutego, mniej więcej raz w miesiącu, na uwielbieniach). Najczęściej jest tak, że ja sama nie doświadczam spoczynku, ale jako jedna z niewielu osób obecnych na uwielbieniach w tym moim rozproszeniu zauważam kto i kiedy czegoś doświadcza. Któregoś dnia na spotkaniu mojej wspólnoty modliliśmy się do Ducha Świętego. Nagle wszyscy obecni - poza mną - doświadczyli daru mówienia językami, czyli glosolalii. Nie jestem w stanie powtórzyć tego co mówili, każdy w swoim tempie, każdy inne słowa, to był właściwie śpiew... Kilkanaście odrębnych linii melodycznych, które się wzajemnie nie zagłuszały, choć brzmiały naprawdę głośno. Później nastąpił gest nałożenia rąk, większa część osób zasnęła w Duchu Świętym.
To z takich bardziej spektakularnych, można by rzec. A są przecież te skromne i ciche dary i łaski od Ducha Świętego.
Z własnego doświadczenia wiem, jak to jest, gdy w człowieku trwa pokój Ducha Świętego. I podpisuję się pod Nem, że opisywanie wszystkiego zajęłoby naprawdę bardzo bardzo dużo miejsca.

I wiem, że to wszystko mi się raczej wydawało, że pewnie się czegoś najadłam, albo coś. Wiem. Smile Ale wiem co widziałam i wiem, że to była prawda.
Reply
Miałem przyjemność być kiedyś na takim spotkaniu, w którym DŚ obdarowywał ludzi. Już wtedy nie wierzyłem w Boga, ale zrobiło to na mnie duże wrażenie. Mimo wszystko chciałem to jakoś rozpracować. Zajęło mi to dość dużo czasu, ale jednak do czegoś doszedłem. Więc... Wydaje mi się, że całość opiera się na prostym placebo. Na takie spotkania chodzą jedynie osoby wierzące (dlaczego tam byłem to dość długa historia Tongue). Innymi słowy wyczuwalna jest ta adoracja DŚ, Jezusa, Boga. Ludzie są w sumie dość dużymi pozerami i muszą ścigać się we wszystkim. Chcą pokazać, że wierzą w Boga bardziej niż reszta. Większość słyszała o jego "darach" czy tam "objawieniach" z takich forów, czy od wierzących znajomych, którzy na czymś takim byli. I ogólnie ludzie aby jakoś uzewnętrznić swoją wiarę przewracają się, śmieją się, zasypiają, czy są opętywani przez złego ducha, który nie pozwala im podjąć daru od DŚ.
Ty nie doświadczyłaś żadnego widzialnego "znaku", a jednak sama starasz się przekonać, że to nie prawda. Bo niby otrzymałaś ten dar "obserwacji" Tongue

Nie chciałem na ciebie naskoczyć, czy zaatakować twoich przekonań. Jeśli tak to zabrzmiało to przepraszam Tongue Po prostu przeczytaj jak niewierzący widzi coś takiego i powiedz co o tym myślisz ^^ Oczywiście nie musisz Big Grin
Reply
Wink 
Mhm, dokładnie tak.
Gdy jesteśmy na coś chorzy lekarze często podają placebo i przechodzi.
Tutaj to działa odwrotnie. Gdy silnie wierzymy doznania mistyczne (a takim jest to spotkanie) działa na nas podświadomie i mózg sam powoduje takie zachowanie. Tak samo jak przy słuchaniu muzyki - przechodzą nas dreszcze, tak samo gdy wierzymy, że obcujemy z siłą wyższą działają na nas takie emocje, które powodują różne zachowania.
Reply


Forum Jump:


Users browsing this thread: 1 Guest(s)