Thread Rating:
  • 2 Vote(s) - 2 Average
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Historia Świata a Religia [dyskusja]
Co jest po śmierci? Nic. Nikt tego nie wie więc można nazwać to niczym.
Cel na Ziemi/cel życia... żyć, rozmnożyć się, umrzeć, wszystko inne to zwykłe dodatki.
Reply
A ja was zaskoczę!
Według mnie życie bez życia wiecznego po śmierci ma cel! Smile
Celem naszego życia jest rozwijanie własnych pasji, poznawanie siebie, rozwijanie i uczenie się, pomaganie innym (najważniejsze), zmienianie świata. Gdy to wszystko zrobimy to uzyskamy 'życie wieczne' w pamięci ludzkiej czy historii.
Czy taka wizja życia jako krótkiego epizodu małych aktorów na tej olbrzymiej scenie dramatu nie jest piękniejsza?
"Postawiłem pomnik mocniejszy niźli ze spiżu." ~Seneka

Preaker Kaves:
Jak podjąłem taką decyzję?
Trudne pytanie, myślę, że była ze mną od dziecka. Do czwartego/piątego roku życia nic nie wiedziałem o Bogu (znałem BN). Ale za to wiedziałem wiele o ewolucji, samemu uczyłem się o dinozaurach, znałem dziesiątki ich nazw, nawet próbowałem okresów się uczyć w których żyłem. W tak młodym wieku wiedziałem cholernie dużo o różnych zwierzętach. Najwspanialszy okres mojego życia.
Później poznałem kościół, niby byłem wierzący, ale jakieś to takie było. Po komunii nakrzyczał na mnie ksiądz w konfesjonale, że za cicho się spowiadam. To też pewnie jakiś psychiczny wpływ. Ale później przyszła choroba w rodzinie, później kolejna. Wtedy bardzo gorąco się modliłem, liczyłem na jakiś cud. Jezus w końcu w NT dokonywał cudów na każdym kroku, więc czemu nie teraz?
Później zacząłem czytać i myśleć. I to doprowadziło mnie po 4 latach tutaj. Po kolei odrzucałem kolejne dogmaty kościoła jak Russell i w końcu mi też udało się odrzucić ich dostateczną ilość. Ale pewnie ważny okazał się też mój udział w konkursie biblijnym trzy lata temu. Zobaczyłem podczas czytania Biblii jak mało wszyscy wiedzą o niej. I zaczęło mnie to dziwić - jak ludzie uznający Boga jako ich Pana mogą nie znać jego słów?
W sumie nie było konkretnej daty. To stopniowy proces.
I przypomina mi się teraz Clive Lewis:
"Doprawdy, najpewniejszą drogą do Piekła jest droga stopniowa – łagodna, miękko usłana, bez nagłych zakrętów, bez kamieni milowych, bez drogowskazów."
Reply
Ciekawy temat. Osobiście ciężko jest mi się odnaleźć w tym wszystkim. Chciałbym wierzyć w Boga, ale rozum mi nie pozwala. Jestem kandydatem do bierzmowania, chodzę regularnie do kościoła, ale tylko po podpis. Całe to bierzmowanie oznacza dla mnie tylko możliwość bycia ojcem chrzestnym...A ksiądz, który do tego sakramentu nas przygotowuje, tylko utwierdza mnie w tym. Różaniec, droga krzyżowa, gorzkie żale, majowe...oczekuje od nas, że będziemy w tym kościele częściej niż on sam. A nauka? O tym już nie myśli. Dochodzą jeszcze spotkania co dwa tygodnie. I krew mnie zalewa jak mówi nam, że podczas wakacji za granicą powinniśmy tak zaplanować wyjazd, aby móc chodzić tam do kościoła. Czy to nie przegięcie? Może w Chorwacji z wyspy mam płynąć wpław przez Adriatyk, żeby tylko zdobyć podpis? Jak patrze na to wszystko z dystansu, to wygląda mi na wbijanie nam jednej wielkiej papki do głów. Ci ludzie nie chcą z nas zrobić chrześcijan, a fanatyków. Big Grin Naprawdę, chciałbym wierzyć, że jest ktoś, kto to wszystko stworzył i po naszej śmierci wynagrodzi dobrych ludzi. Chciałbym, ale nie mogę..
Reply
Ci ludzie nie patrzą na nasze serca - na nasze portfele. Wink
Reply
Sad 
Wiara nie wyklucza nauki. Jednak ksiądz w Twojej parafii to po prostu głupiec i nie dziwię Ci się zbytnio, że masz taki stosunek.
Reply
Ale nauka wyklucza wiarę. Wink
W dużym stopniu, jeśli nie całkowicie.
Reply
Temat się rozkręcił pod moją nieobecność. Ale zgadzam się z Killeras i jego wypowiedzią

Quote:
"Nauka uwolniła człowieka od lęku przed bogami" Słowa rzymskiego filozofa.
Reply
Ja wierzę w Boga. Myślę sobie, że Bóg to nie jakiś gość, który ma php my admin i może sobie wszystko zrobić od razu, tylko to taka osoba jak my, lecz doskonalsza, gdyż odrzuciła zło. Mam własną teorię, że Bóg istnieje w innym wymiarze stworzonym przez innego Boga, który istnieje w jeszcze innym wymiarze, lub nasz Bóg powstał naturalnie, tak jak my, tylko jego ewolucja trwała o wiele dłużej niż nasza. Spekuluję, że trwała z paręset miliardów lat. Dlaczego myślę, że Bóg istnieje? Pewien znany uczony raz powiedział, że prędzej by huragan wpadłby do jakiegoś garażu i z części będących tam zbudowałby Boeinga, niż nasze DNA powstałoby samo w tak krótkim czasie ( nie powiedziałem tego dosłownie, jak on, bo nie pamiętam dokładnie słów jakimi się wyraził). Ja myślę, że ta teoria jest prawdziwa i jej się trzymam. Co do wielkiego wybuchu to też go uznaję. Dlaczego? No bo przecież, po co Bóg, by tyle czasu tracił na robienie czegoś po kolei, np. zrobiłby drzewa, a potem krowy, świnie itp. tylko dzięki technologi jaką posiadał stworzył wielki wybuch i wszystko potoczyło się dalej, bez jego większej ingerencji. I tak się potoczyło. Powstały dinozaury, które wyginęły, a później inne zwierzęta. Na koniec stworzył on istotę rozumną, jaką jest człowiek. Dał im możliwość życia (Adamowi i Ewie) w odrzuceniu zła, ale myśmy nie chcieli, lecz on i tak dał nam możliwość wstąpienia do jego wymiaru, lecz pod warunkiem, że będziemy go czcić jako ojca swego i stworzyciela oraz później zbawiciela. Co do ateistów. Ja szanuję ich. To ludzie, którzy nie uznają po prostu tej teorii, co ja i tyle. Teraz do zacharek: Ja się modlę parę ładnych lat o to, by kuzyn wyzdrowiał z autyzmu, ale jeszcze nie wyzdrowiał, lecz się tym nie zrażam i nie odstępuję od wiary, ale modlę się dalej. Matka świętego Augustyna modliła się 18 lat, aż się wymodliła. A, co ja mogę wiedzieć o śmierci, przecież mam tylko kuzyna z autyzmem. Wiem o śmierci trochę. Z rok temu umarł mi wujek. Kiedyś on był dyrektorem znanego hotelu, lecz on upadł i wujek musiał pracować za małą pensję sprzątając osiedle. Pewnego dnia przewrócił się i upadł na plecy. Uszkodził sobie głowię. Leżał w szpitalu, ja się modliłem, lecz on zmarł po paru dniach. Nie zraziłem się. Wierzę dalej. Co do Kościoła. U mnie w parafii jest dość dobry ksiądz. W kościele remontuje tyle ile może, za to co zarobił. Jeździ starą skodą z 90 roku, a w mojej parafii jest 10 lat. Gdy szykował mnie do przystąpienia do komunii świętej nie pytał za wielu formułek. Zwyczajne dziesięć przykazań kazał znać i postępować według nich. To dla mnie było dobre. Od dzieci nie można wymagać znajomości jakiś tekstów, tylko przestrzegania, tego co najważniejsze w życiu chrześcijanina, czyli dziesięcu przykazań. Dla mnie dobrze robił. Na lekcjach religii bardzo nie przystępował do sprawy powstania świata, gdyż mamy w miejscowości tylko podstawówkę. Dla mnie to błąd. Kościół powinien tłumaczyć jeszcze małym dzieciom jak powstał świat, że teoria o wielkim wybuchu może być słuszna, lecz nie Kościół w teraźniejszych czasach nie tłumaczy nic. Woli czekać, a dzieci muszą się wszystkiego na własną rękę dowiadywać wielu rzeczy. A jak nie dowiedzą się to prędzej czy później mogą odstąpić od Kościoła i później zwalanie dla rodziców. Dla mnie to złe.
edit: literówka.
Reply
Tongue 
Zacznijmy od tego, że pisze się "wierzę", a poza tym ewolucja Bogów? Czysta głupota bo i tak musiał istnieć jakiś pierwszy w Twojej wizji świata. Całość doczytam później.
Reply
Skończyłem na "wieżę" i po powyższym poście stwierdzam, że słusznie.
Reply


Forum Jump:


Users browsing this thread: 1 Guest(s)