Thread Rating:
  • 1 Vote(s) - 4 Average
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Religia, wyzniania, sekty
Tutaj nie macie się o co kłócić. Jedni prowokują drugich i wzajemnie. Obie strony są winne. Ateiści, którzy nie wykazują szacunku dla wiary innych i katole którzy nie wykazują szacunku dla braku wiary. Na to się nie poradzi niestety.
Reply
I może teraz kłótnia,która religia jest bardziej pokojowa, hmmm ? Huh
Reply
Ja wierzę w Boga. Mam swoją interpretację tego, mianowicie, ludzki mózg nie jest wstanie pojąć pewnych rzeczy np. jak powstał świat.
Reply
Nulla sine Deo mens bona est.

Bez Boga żadna myśl nie jest dobra." - Seneka

Taki cytat fundamentalny dla wierzących oraz światopoglądowy dla ateistów...
Reply
Oczywiście nie musisz mi tłumaczyć jaka jest różnica między kościołem a Kościołem. Posądzasz mnie o nierozróżnianie elementarnych pojęć. Po prostu z rozpędu każdy może coś przeoczyć.
Co do tych cudów. Nie napiszę o wszystkim (osobiste sprawy). Doświadczyłem że Bóg działa. Z kolei mogę Ci powiedzieć że brałem kilka razy w życiu udział w mszach o uzdrowienie, widziałem ludzi, delikatnie mówiąc, nienaturalnie przy dotyku rąk księdza się zachowujących, poruszających, widziałem jak padali przy ołtarzu, to dało mi wiarę. Wcześniej miałem dużo wątpliwości w istnienie Boga. Jednak to było wstrząsające.

Q Dance:
Zrozumiałem co miałeś na myśli. Rozumiem Twoich rodziców, jednocześnie Tobie współczując. No bo nie da się przyjąć jakiejkolwiek religii na siłę, czyż nie ? Big Grin

Entschieden:
Dodam jeszcze, że bez Boga wszystko jest marnością.

Co do debaty o początkach świata. Fides et ratio. Cały wszechświat porusza się wg. pewnych praw. Tak , jakby zaprojektował go jakiś wielki umysł. Czyli Bóg. Sens ? Stworzyć przestrzeń, której człowiek nie będzie w stanie przekroczyć przy maksymalnym rozwoju swojej techniki.

Oczywiście obojętnie od wyznania, szacunek mam do wszystkich ludzi o ile nie walczą oni z moją wiarą. Prawda jest taka, że teraz nie ma osób w Polsce, do których nie dotarłoby słowo Chrystusa. Usłyszeli wszyscy, ale nie każdy je przyjął. Zrozumiałe - wiara jest łaską.
Reply
Wiesz, do ateistów, deistów i chrześcijan nic nie mam, ale tacy muzułmanie mnie już oburzają.
Przyjeżdżają do europy, do kontynentu, w którym większość ludzi to katolicy i wywalczają jak największe prawa, które w większości opierają się na ich religii.
Ostatnio czytałem, że muzułmanie w jednym z duńskim miast, znieśli uroczystość Bożego Narodzenia, czy jakoś tak...

AtUp

No wiesz, ja tam aż tak wielce nie przeżywam tego że pójdę do bierzmowania. Co prawda byłoby to "świętokradztwem", ale mój tata każąc mi iść do bierzmowania myśli, można powiedzieć o mojej przyszłości. Pomyślał, że kiedyś na pewno znajdę kobietę swojego życia, a się okaże, że ona by pragnęła wziąć ślub kościelny. A dla kobiety którą kochamy zrobilibyśmy wszystko.
Z jednej strony szacunek do religii, a z drugiej kobieta którą kochamy.

W życiu zdarza się, że musimy podejmować trudne decyzje.
Reply
Nie znieśli, a jedynie zabronili postawić choinki w centrum miasta za pieniądze z miejskiej kasy. Ale to już jest zalążek tego, co może stać się z Europą, jeśli się nie nawróci. Mi się zdaje że większa w tym wina europejskich lewaków, gdyż oni, w imię neutralności światopoglądowej, podcinają korzenie chrześcijańskiej europy, muzułmanie jedynie wykorzystują koniunkturę. Ich również można podporządkować, do tego potrzebny jest przede wszystkim zdolny system. np. w Tatarzy goszczą na naszych ziemiach od wieków, bez sporów (chodzi mi o spory współcześnie, żeby mi ktoś tu się z wojnami nie zaczął mądrzyć). W Bośni i Hercegowinie też teraz panuje spokój, chociaż demograficznie populacja islamska szybko rośnie. Jeśli chodzi o Albanię, tam pełna koegzystencja muzułmanów, prawosławnych i katolików. Żyją ze sobą w pokoju i razem kultywują pamięć o Matce Teresie.

Co do bierzmowania - masz rację. A nóż ci się kiedyś przyda zaświadczenie o przyjęciu bierzmowania. Prawdopodobieństwo że trafisz na drugą połówkę wierzącą, jest więcej niż duże. Mądrze myślisz. Nie wydaje mi się, że popełniasz świętokradztwo, w końcu bierzmując się, robisz to w dobrej wierze, na pewno nie chcesz sprawić przykrości rodzicom. Big Grin
Reply
A ja przystępuje do bierzmowania po raz drugi (z własnej woli) Tongue Ksiądz mnie wyrzucił.
Reply
Jako świadomy chrześcijanin? Czy na odwal się? Dodgy
Reply
Może i ja się wypowiem, przedstawię swój punkt widzenia.
Nie wierzę w Boga, aczkolwiek szanuję tych, co potrafią jednocześnie wierzyć w siebie, mieć jednak nadzieję, że istnieje jakaś istota panująca nad światem. Co znaczy wierzyć w siebie? Wydaje mi się, że niektórzy... no dobra: większość ludzi wierzących można uznać za fanatyków. Są to ludzie żyjący tak naprawdę niepewnością i nadzieją, a biorą sobie wiarę na tyle poważnie, że przekształcają ją w coś pewnego, tak jakby sami to przeżyli. Nie dajmy się zwariować kochani. Tak samo jak nie jesteśmy w 100% pewni czy za miesiąc nastąpi koniec świata, tak samo i nie jesteśmy pewni tego czy istnieje Bóg. Nie jesteśmy również pewni czy katastrofa w Smoleńsku była tylko katastrofą... czy może jednak był to zamach. Głupstwem by było latać po mieście i się drzeć, że zamordowano wszystkich w Smoleńsku, głupstwem by było powiedzieć, że na 100% to była zwykła katastrofa. W takich przypadkach odpowiada się po prostu "Nie wiem", gdyż nie możemy być pewni odpowiedzi. Każdy z nas jednak ma jakieś poglądy, co oznacza że jeden może powiedzieć "wydaje mi się, że mógłby to być zamach", natomiast drugi "wydaje mi się, że to była po prostu zwykła katastrofa", jednakże stuprocentowa pewność jest głupotą. Uczęszczam na lekcje religii, powiedziałem sobie "dobra, niech już będzie, pójdę na tą religię..." zakupiłem książkę i chodzę. Być może po to, żeby się pośmiać z fanatyczki prowadzącej religię, być może po to, żeby posiąść wiedzę, być może po to, żeby spędzić czas z większością klasy - nie mam pojęcia. Zapewne każdy przykład po trochu.
Wracając już głębiej do tematu religii, pozostawiając na boku wszelkie przykłady:
Niech ateista nigdy nie mówi "Na 100% jestem pewien, że Bóg nie istnieje, ja to wiem!" gdyż każdy z nas jest człowiekiem, jest nawet powiedzenie, żeby nie kpić sobie z tego, co przewyższa nasz intelekt. Ja jako ateista mam zdanie "wydaje mi się, że raczej nie istnieje, a całość jest dla mnie bardzo podejrzana". Coś takiego. Wahałem się nie raz z wiarą. Były takie czasy, że już sam nie wiedziałem co myśleć o wierze, ale ostatecznie sobie powiedziałem "zbyt dużo podejrzeń, sory ale ja w to nie wchodzę". Tyle Wink
Co zadecydowało o tym zdaniu?
Jestem strasznym niedowiarkiem. Tak samo jak dla administracji Gra screen nie będzie doskonałym dowodem na czyjąś winę lub niewinność i musi zajrzeć dodatkowo do logów, tak samo i dla mnie żadne pisma święte, czy inne księgi dowodem też nie będą. Nasz świat jest jeszcze nieznany. Nie znamy za bardzo siebie nawzajem, a tym bardziej nie znaliśmy dawnych czasów... mogło się wtedy dziać dosłownie cokolwiek. Może to być najbardziej profesjonalny przekręt w dziejach ludzkości, ale jednocześnie może to i być prawda. Niestety dopóki nauka tego nie rozgryzie i dopóki ktoś mi nie powie "Mam doskonały dowód na to, że Bóg istnieje", to ja nie będę wierzył w Boga. Kolejny przykład: Czy wierzycie w to, że istnieje życie po śmierci? Jedni wierzą, drudzy nie. Jedni myślą, że nie jesteśmy sami we wszechświecie i są jakieś inne istoty oprócz nas, a drudzy kpią sobie z tego i mówią zupełnie odwrotnie. Kto ma rację? Nikt z tych osób. W niewinność przestępcy nie uwierzymy, jeżeli go nie znamy i bez dowodów powie nam "Ja tego nie zrobiłem". Możemy mieć nadzieję, możemy mu uwierzyć... ale nie będziemy w 100% pewni o jego winie. Wybaczcie mi, że cały czas posługuję się przykładami i już chyba którąś linijkę pod rząd opisuję prawie to samo, ale taki już jestem, nie potrafię wypowiadać się inaczej Big Grin
Człowiek nie potrafi dostrzec granicy przyzwoitości, nie potrafi obejść się bez skrajnościowego światopoglądu. To jest idealna odpowiedź na to, dlaczego zawsze są kłótnie między wierzącymi ludźmi a ateistami.

Podsumowując: moim zdaniem ten punkt zerowy powinien właśnie być ateizmem, ale bez skrajnych poglądów. [pamiętajmy, że nie wolno się obrażać, jeżeli ktoś ma jedynie inne zdanie od nas]. To, że ktoś wierzy w Boga, próbuje bardzo mocno go sobie przedstawić, wejść z nim w jakąś interakcję czy cokolwiek innego, to jest już charakter danego człowieka. Dopiero gdy ktoś będzie popadał w skrajność, wtedy możemy nazwać go "głupcem", gdyż biegnie w kierunku swojego zdania ślepo, a w którymś momencie może się jednak potknąć.

A tak jeszcze nawiasem mówiąc... bo już sam się zaplątałem we własnych wypowiedziach i nie wiem co napisałem a co nie (nie mam też w zwyczaju czytania napisanych swoich wiadomości), przez wiarę w Boga niestety ludzie popadają często w szaleństwo. Bardzo duże oburzenie wywołuje we mnie fakt, że niektóre wyznania, wiary doprowadzają ludzi do głodowania [bo narzucają sobie takie zasady, że niby w ramach czczenia Boga], do mordowania innych i składania ofiar z ludzi [sekty], do mieszania zdrowych ludzi w niezdrowe organizacje i zmuszanie ich do wykonywania pewnych czynności [znów sekty], lub próby uwierzenia, że człowiek posiada nadprzyrodzone moce i może, na przykład posługiwać się boską energią, przekazywać ją innym lub niszczyć człowieka [to już jest skrajność!]. Czy naprawdę musiał się przez religię narobię taki bajzel? Niestety tak, bo człowiek jest tylko człowiekiem, większość ludzi to głupcy nieznający umiaru, nie odróżniający dobra od zła, ... już nie wspomnę o tych, co z jakichś religijnych przyczyn miałby śmiałość zabić drugiego człowieka. Być może człowiek nie jest gotowy na to wszystko, dlatego w pewnych zakątkach świata tak dziwacznie odbiera się wiarę w Boga, pismo święte, misję człowieka? Być może to jest po prostu coś, co nas wszystkich czasami przerasta i nie wiemy już w końcu, czy faktycznie istnieje ten Bóg...

Jedna rzecz z tego wszystkiego jest najważniejsza: nie popadajcie w żadną skrajność, nie kłóćcie się, bo nikt nie będzie miał racji. Każdego z nas religia przerasta, gdyż nie możemy stwierdzić stuprocentowo, że Bóg istnieje. Żaden z ludzi nie udowodnił też światu, że był w niebie, w piekle, czy gdziekolwiek indziej... idziemy na cmentarz, a tam widzimy groby. To miejsce zmarłych osób, leżą tam sobie spokojnie po śmierci... i co? I teraz możemy tylko i wyłącznie rozmyślać "czy faktycznie oni mają jakieś drugie życie?" i "co się z nimi teraz może dziać?".

I ostatnia rzecz: Najważniejsze jest to, żeby uwierzyć w siebie. Nie ma czasu, żeby w dzisiejszym świecie doczekiwać się cudów i ingerencji istot pozaziemskich w nasze życie. Uwierzmy w siebie, w to że każdy z nas jest ma w sobie jakiś talent, jakąś zdolność, potrafi coś zrobić. Dzięki temu starajmy się, żeby każdy dzień był jak najlepszy, żeby w głowie było jak najwięcej dobrych wspomnień, żebyśmy nie wyrządzali szkód drugiemu człowiekowi, bo on ma te same uczucia co i my, i gnajmy przez życie ze świadomością, że prawdopodobnie tylko my możemy wziąć nasze życie we własne ręce i zrobić z nim co zechcemy... niech jednak iskra nadziei nie zagaśnie, bo może się okazać w dalekiej przyszłości, że Bóg istnieje.

Pozdrawiam, dziękuję za przeczytanie mojej wypowiedzi Smile
Reply


Forum Jump:


Users browsing this thread: 1 Guest(s)