Thread Rating:
  • 0 Vote(s) - 0 Average
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
II wojna światowa dyskusja
Star 
Tylko Stalingrad z tego co wymieniłeś był bitwą.
Reply
Zacznę od końca, a potem zajmę się mitem, podkreślam, mitem holokaustu. Nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Hitler CHCIAŁ się dogadać, ale nikt go NIE CHCIAŁ słuchać. Więc ostatecznie się NIE dogadał, choć bardzo tego chciał. A znasz polskie powiedzenie z czasów wojny? "Marszałek Rydz Śmigły nie zrobił żydom nic. A przyszedł Hitler złoty i nauczył ich roboty". A co do powstania, to zauważ, że Hitler rzucił do tłumienia powstania nie niemców, tylko SS-manów z zagranicy. Oczywiście pomijam tu Niemców jako garnizon, który walczył praktycznie o własne życie bo w jednej chwili znaleźli się w samym centrum tej bitwy. A Hitlera trochę rozumiem. Nie zrozum mnie źle, ale wydaje mi się, że on do końca miał nadzieję, że Polacy się przebudzą i chwycą za broń, ale nie skierują jej przeciw swoim braciom, a przeciw prawdziwym mordercom, prawdziwym najeźdźcom, że razem z Wehrmachtem zatrzymają "Rozpędzoną lokomotywę ze wschodu", cytując Goebbelsa. Dlatego ostateczna decyzja w postaci powstania musiała go nieźle załamać. Ale dość o tym. Pobawmy się w pogromców mitów i obalmy kolejny z wielu.
Dzisiejszy odcinek w całości poświęcimy niejakiemu "Mitowi Holokaustu". Żeby było łatwiej i szybciej, w dużej części posłużę się już gotowymi artykułami, a sam zbiorę tutaj najważniejsze informacje. A żeby niektórzy nie mogli krzyczeć, że kłamię, zrobi im się odnośniki, by w tej kwestii zamilkli na wieki. A więc, khy khy...

Każdy słyszał o Oświęcimiu i rzekomym "Holokauście", jakoby tam "bestialscy" Niemcy mordowali "Niewinnych" żydów w rzekomych komorach gazowych. Rzecz tyczy się najstraszliwszego z obozów- Auschwitz. Jednak prawda mija się z okropną opinią obozu...
Na początek chciałbym powiedzieć, że coraz więcej historyków z całego świata kwestionuje liczbę żydowskich ofiar na wiele, wiele mniejsze. Ba, to, co przytaczają na swą obronę, całkowicie przeczy temu, że w Auschwitz były jakiekolwiek masowe mordy. Auschwitz, czyli główny obóz, w którym niby to mieściły się te "komory" i w których mordowano "miliony" żydów.
Ile, ile właściwie rzucili alianci Niemcom w twarz? Jaką liczbę? 4 MILIONY!!! To radziecki wymysł, rzucony bez zastanowienia, został bezkrytycznie przyjęty przez wszystkich i długie lata powtarzany. A, ta liczba ukazywała się wielokrotnie w róznych gazetach i czasopismach, dla przykładu (wybaczcie, ale za dużo tu osób kwestionujących to, co piszę, muszę zamknąć ich oszczerstwa) "New York Times, 8 maja, 1945, również, New York Times, 31 stycznia, 1986". Dziś żaden historyk liczbom tym nie zaprzeczy. Izraelski historyk - Yehuda Bauer - oznajmił w 1989 roku, że to najwyższy czas by w końcu uznać znane cztery miliony za wymyślony mit. W lipcu 1990 Państwowe Muzeum Auschwitz w Polsce wraz z Izraelskim Centrum Holocaustu Yad Vashem nagle zawiadomiło, że w sumie zginęło tam milion ludzi (wliczając Żydów i nie-Żydów). Ani jedna ani druga instytucja nie określiła ilu ludzi zostało zabitych, a ilu przypuszczalnie zagazowanych (Y. Bauer, "Fighting the Distortions," Jerusalem Post (Izrael), 22 września, 1989). Jeden z wybitnych historyków holocaustu - Reitlinger Gerald - ocenił, że możliwą liczbą Żydów którzy zginęli w Oświęcimiu jest liczba 700 tysięcy. (G. Reitlinger, The Final Solution (Londyn, 1971), str. 500-501; J.-C. Pressac, Le Crématoires d'Auschwitz: La Machinerie du meurtre de mass (Paryż: CNRS, 1993) )

Kwestia druga.
Każdy kto był, widział straszne "komory gazowe" nie wyłączając naszego kochanego Seldiga, który z przerażeniem i niedowierzaniem mógł ujrzeć to "dzieło szatana" i posłuchać ludzi "na pewno mających rację". W styczniu 1995 prestiżowy Francuski tygodnik L'Express uznał, że "wszystko jest kłamstwem" pisząc o owej "komorze gazowej", że jest to w rzeczywistości powojenna rekonstrukcja (Eric Conan, "Auschwitz: La Memoire du Mal," L'Express, 19-25 stycznia). A za mówienie TEGO SAMEGO brytyjski historyk David Irving został ukarany grzywną 30 tysięcy marek i dostał zakaz wstępu do tego kraju.
Znów cofnijmy się kilka lat w tył. Kluczowym "dowodem" holokaustu były zeznania Hoessa, strażnika obozowego. Podczas sądu norymberskiego, pod przysięgą, orzekł, że "co najmniej 2,5 mln osób zostało skazanych i eksterminowanych poprzez gazowanie i palenie", jak i "co najmniej pół miliona zmarło z głodu i chorób, czyniąc całkowitą liczbę zmarłych na 3 miliony" w tym samym czasie". Mówił o czasie, kiedy był komendantem obozowego kompleksu. A, źródło (IMT "blue series," Vol. 11, str. 414-418, jak i IMT, Vol. 33, str.275-279 (Dokument Norymberski 3868-PS [USA-819]) ). Niemniej jednak przyznanie się jest fałszywe, wymuszone przez tortury. Sami brytyjczycy jak i niemal wszyscy alianci kwestionowali prawdomówność. Nie jest tajemnicą, że 4 brytyjczyków z wywiadu "zaopiekowało się" nim i "postarało się", by powiedział to, co trzeba. Zacytujmy jeszcze raz Hoessa "Oczywiście podpisałem stwierdzenie, że zabiłem 2,5 mln Żydów. Mógłbym także powiedzieć, że było to 5 milionów. Istnieją pewne metody, dzięki którym przyznanie się może być przyjęte jako autentyczne lub nie." Przejdźmy dalej.

Wiele tysięcy tajnych niemieckich dokumentów, które znajdują się w Oświęcimiu zostało skonfiskowane po wojnie przez Aliantów. Żaden z nich nie odnosi się do polityki lub programu eksterminacji. Historia eksterminacji rzeczywiście nie może być określona jako udokumentowane świadectwo.

Często twierdzi się, że wszyscy Żydzi z Auschwitz, którzy byli niezdolni do pracy natychmiast byli zabijani. Żydzi, którzy byli za starzy, za młodzi, chorzy lub słabi rzekomo byli gazowani natychmiastowo i tylko tych, którzy mogli zapracować się na śmierć trzymano przy życiu. Lecz jest widoczny dowód, fakt świadczący, że bardzo duży procent Żydowskich więźniów niezdolnych do pracy nie był natychmiastowo zabijany. Dla przykładu tajny niemiecki telegram datowany na 4 września 1943 roku od szefa Przydziału Pracy głównego urzędu Administracyjno-Gospodarczego SS (WVHA) donosi, że spośród 25 tysięcy żydowskich więźniów Oświęcimia jedynie 3,581 pracuje, a pozostali Żydowscy więźniowie - jakieś 21,5 tysiąca czy też 86 procent było niezdolnych do pracy". (Archiwa Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie, Niemiecki dokument nr. 128, w: H. Eschwege, ed., Kennzeichen J (Wschodni Berlin: 1966), str. 264. ) To po prostu nie łączy się z mitem Oświęcimskiej eksterminacji. Dowód ukazuje, że Auschwitz-Birkenau został założony początkowo jako obóz dla Żydów niezdolnych do pracy, włączając chorych, starych jak i tych którzy chwilowo oczekiwali na przeniesienie do innego obozu. Również Dr. Arthur Butz z Północno-zachodniego Uniwersytetu twierdził, że było to powodem niezwykle wysokiej śmiertelności w Oświęcimiu. (Arthur Butz, The Hoax of the Twentieth Century (Costa Mesa, Calif., 1997), str. 124. )

Być może ktoś z was słyszał o Annie Frank, znana na całym świecie z jej dziennika, który niby to prowadziła w Auschwitz. No to teraz posłuchajcie prawdy, bo pewnie nie wiecie, że...Zarówno ona, jak i jej ojciec PRZEŻYLI Oświęcim Smile 15 letnia dziewczynka wraz z ojcem została deportowana z Holandii do Oświęcimia we wrześniu 1944. Kilka tygodni później z powodu nadciągającej Armii Czerwonej, Anna została ewakuowana wraz z wieloma innymi Żydami do obozu Bergen-Belsen, gdzie umarła na tyfus w marcu 1945.
Ojciec jej zachorował na tyfus w Oświęcimiu i został przeniesiony do obozowego szpitala. Był jednym z tysięcy chorych i wygłodzonych Żydów, którzy pozostali gdy Niemcy opuścili obóz w styczniu 1945, następnie wyzwolili go Sowieci. Otto umarł w Szwajcarii w 1980 roku. Jeśli niemiecka polityka zabiłaby Annę i jej ojca, nie przeżyliby Oświęcimia. Ich fatum, choć tragiczne, nie łączy się z historią eksterminacji.

Historia gazowania w Oświęcimiu oparta jest w większej części na pogłoskach głoszonych przez byłych żydowskich więźniów, którzy osobiście nie widzieli rzeczowego dowodu eksterminacji. Ich przekonanie jest zrozumiałe, gdyż pogłoski o gazowaniu w Oświęcimiu były szeroko rozpowszechniane.
Alianckie samoloty spuszczały wielkie ilości listów pisanych w języku polskim i niemieckim na Oświęcim i pobliskie mu obszary, które oznajmiały że ludzie w obozie są gazowani. Historia gazowania w Oświęcimiu, która była ważną częścią Alianckiej propagandy okresu wojennego głoszona była również w Europejskich stacjach radiowych. (Dokument Norymberski NI-11696. NMT "green series," Vol. 8, str. 606.)

I coś do twego twierdzenia, że niby więźniowie "sami widzieli". Otóż, nie...Byli więźniowie Auschwitz potwierdzili, że nie widzieli żadnego dowodu eksterminacji w Oświęcimiu. "Austriaczka, Maria Vanherwaarden zeznawała w sądzie okręgowym w Toronto w marcu 1988 na temat obozowych przeżyć. Internowana została do Auschwitz-Birkenau w 1942 roku za seksualne kontakty z polskim robotnikiem przymusowym. Podczas jazdy w pociągu do obozu Cyganka powiedziała jej i innym, że zostaną w Oświęcimiu zagazowani.
Podczas przyjazdu Maria wraz z innymi kobietami zostały poproszone o rozebranie się i wejście do dużego, betonowego pomieszczenia bez okien by wziąć prysznic. Przerażone kobiety były zapewnione, że umrą. Lecz wtedy, zamiast gazu, spod prysznica leciała woda.
Oświęcim nie był żadnym wakacyjnym ośrodkiem twierdziła Maria. Widziała śmierć wielu więźniów z powodu chorób, szczególnie tyfusu i popełnionych samobójstw. Nie widziała ona w ogóle żadnego z dowodów masowych morderstw, gazowania, czy jakiegoś programu eksterminacji. " (Testimony in Toronto District Court, 28 Marca, 1988. Toronto Star, 29 Marca, 1988, str. A2.) Żydówka zwana Mariką Frank przybyła do Auschwitz-Birkenau z Węgier w lipcu 1944, gdy 25 tysięcy Żydów było codziennie domniemanie gazowanych i poddawanych kremacji. Podobnie zeznała po wojnie, iż nie widziała i nie słyszała nic o "komorach gazowych" podczas gdy ją tam internowano. Historie o gazowaniu usłyszała jedynie później. (Sylvia Rothchild, ed., Voices from the Holocaust (Nowy Jork: 1981), str. 188-191. )

Więcej niż 200 tysięcy więźniów zostało przeniesionych z Oświęcimia do innych obozów i około 8 tysięcy było w obozie, podczas gdy został on uwolniony przez radzieckie siły. W dodatku około 1,5 tysiąca więźniów, którzy obyli wyrok zostało wypuszczonych i wrócili do krajów ojczystych. (F. Piper, w: Y. Gutman & M. Berenbaum, eds., Anatomy of the Auschwitz Death Camp (1994), str. 71. ). I odwołuję się nie do Ciebie, a Twojego umysłu- jeśli Auschwitz faktycznie był centrum eksterminacji, to myślisz, że Niemcy naprawdę pozwoliliby tym ludziom przeżyć, by ci opowiedzieli, jak to wygląda "od środka"?

Czytaj, Seldig, Czytaj, bo robi się coraz ciekawiej, prawda? Ale to nie koniec. Może zszokuje Cię fakt, że rozkaz Himmlera zmniejszył śmiertelność w obozie. Oczywiście ze źródłem ,co byś nie próbował mi zaprzeczyć Smile
Głowa biura administracji obozu SS wysłała dyrektywę datowaną na 28 grudzień 1942 do Oświęcimia i innych obozów koncentracyjnych. Zmniejszyło to raptownie wysoką śmiertelność mieszkańców z powodu chorób i nakazało że : "lekarze obozu muszą użyć wszelkich środków, którymi dysponują by znacznie zmniejszyć śmiertelność w wielu obozach."
Ponadto :
"Obozowi doktorzy muszą kontrolować częściej niż wcześniej odżywianie więźniów i współpracować z administracją, przedkładając polecenia poprawy obozowym komendantom ... Obozowi doktorzy mają obowiązek dopilnować, by warunki pracy w różnych miejscach pracy polepszyły się jak tylko to jest możliwe." (Dokument Norymberski PS-2171, Aneks 2. NC&A red series, Vol. 4, str. 833-834.)

Szczegółowe lotnicze rozpoznawcze fotografie ukazujące Auschwitz-Birkenau z kilku przypadkowych dni roki 1944 (podczas okresu szczytowego rzekomej eksterminacji w tamtym miejscu) zostały ukazane przez CIA w 1979. Zdjęcia nie pokazują żadnych stosów trupów, dymu z krematoryjnych kominów ani też mas Żydów oczekujących na śmierć, Zdecydowanie miałoby to miejsce, gdyby Auschwitz byłby ośrodkiem eksterminacji którym podobno jest.

Specjaliści od kremacji twierdzą, że tysiące ciał nie mogłyby być kremowane każdego dnia od wiosny do lata 1944 roku w Oświęcimiu jak to się zwykle utrzymuje.
Dla przykładu - Ivan Lagace - kierownik dużego krematorium w Calgary (Kanada) twierdził w sądzie kwietnia 1988, że historia kremacji w Oświęcimiu jest technicznie niemożliwa. Zarzut, że 10 tysięcy lub nawet 20 tysięcy ciał było palone każdego dnia lata 1944 w krematoriach i otwartych dołach est po prostu "niedorzeczne" i "poza granicą rzeczywistości", Lagace świadczył pod przysięgą. (Canadian Jewish News (Toronto), 14 Kwiecień, 1988, str. 6.)

Leuchter jest czołowym specjalistą w projektowaniu i instalacji komór gazowych używanych w USA do skazywania więźniów. Dla przykładu, zaprojektował pomieszczenie komory gazowej dla więzienia stanu Missouri.
W lutym 1988, gdy przeprowadzał szczegółowe badania wewnątrz "komór gazowych" w Oświęcimiu, Brzezince i Majdanku w Polsce, gdzie nadal one istnieją całkowicie lub częściowo w ruinie. W zeznaniu złożonym pod przysięgą dla sądu w Toronto w technicznym sprawozdaniu Leuchter opisuje każdy aspekt śledztwa.
Wywnioskował stanowczo, że domniemane pomieszczenia służące do gazowania nie mogłyby zostać użyte do zabijania ludzi. Wskazał między innymi, że tak zwane "komory gazowe" nie posiadały uszczelnień czy odwietrznika, co mogło zabić niemiecki personel obozowy. (Raport Leuchtera: Inżynieryjny raport w sprawie domniemanych egzekucyjnych komór gazowych w Oświęcimiu, Brzezinka i Majdanek (Toronto: 1988).) "Doszedłem do wniosku, że byłoby zadziwiające żeby Cyklon B [gaz cyjanowodorowy] zabił w takich warunkach. Uważam, że jest to całkowicie niemożliwe." (The Globe and Mail (Toronto), 12 Luty, 1985, str. M3)



Takie są fakty, Seldig. To jest właśnie prawda. Tak wygląda, jakkolwiek byś tego nie chciał, lub chciał. Co możesz powiedzieć? Przyznać mi rację. Polemizowanie z faktami przedstawionymi w tym poście wydaje się skrajnie głupie, jednakże znając to forum, kilku z was i tak pewnie spróbuje.
Reply
Choć dowiedziałem się paru nowych rzeczy - nie kwestionuje ilości zabitych, napisałem na podstawie wyliczeń i średniej statystyków 21mln zabitych przez Hitlera razem wszystkich, choć potem przeczytałem, że ta liczba była niemożliwa do osiągnięcia przez Hitlera, choć nawet nie dotyczyło to wtedy konkretnie Holokaustu. Jednak nie można zaprzeczyć, że Holokautstu w ogóle nie było, bo masowe mordy Żydów i ich rozstrzeliwania przykładowo w Gettach zdarzały się bardzo często. Dziadek który mi opowiadał historie jego życia nigdy nic powiedział o komorach gazowych, a jedynie o tym jak traktowali tam ludzi SS-mani. Parę przykładów:
SS-mani za zabicie więźnia który próbował uciec z obozu dostawał dzień wolnego - ilość dni wolnego zależała i ilości zabitych. W obozach rzadko kiedy więźniowie próbowali uciec, więc najpopularniejszym było dogadanie się z innym SS-manem który rzuci marynarkę czy czapkę więźnia, aby ten po nią poszedł, kiedy drugi SS-man go zabijał za próbę ucieczki.
Pomoc Żydom. To on nam akurat wyraźnie mówił, że kiedy próbował dać trochę chleba małej Żydówce, SS-man strzelił w jego kierunku, ale nie trafił w niego.
Przemęczenie w pracy, niedożywienie, czasem mówił że jego koledzy skakali z tego kamieniołomu żeby już więcej nie pracować.
Było często tak, że oficerowie się upijali, a nawet bez upicia siedzieli sobie na ławce i strzelali, lub czasem wchodzili na wysoką wieżę i ćwiczyli sobie strzelanie. Przeczytaj sobie bardzo słynny pamiętnik Mój Warszawski Szał, a będziesz miał obraz zwykłego traktowania ludzi przez SS-manów nie tylko Żydów ale i Polaków. Wątpię, aby ludzie w II Rzeczypospolitej, jak to Ty określasz, żyjący pod władzą Żydów chcieli taką wojnę, w której stracili zapewne wielu przyjaciół, rodzinę, krewnych. Takie rzeczy jak 1 Niemiec za 100 Polaków i samowola oficerów w Polsce robiących sobie od tak rzeź, śmiertelne przesłuchania itp. nie było chyba konieczne, aby utrzymywać porządek. Co do samego Holokaustu i liczby ofiar to trochę mnie zadziwiłeś i jest możliwe że to co mówisz jest prawdą, tutaj zwracam honor.
Przywołam sobie tutaj jeszcze gen. Blaskowitza ( tak się pisze? ), które Hitler udupił za to, że wysuwał za duże żądania co do traktowania Jeńców.
Reply
Thumbs Down 
SS było formacją elitarną. Zwykły Niemiec w tamtym czasie odnosił się do żyda niechętnie. Żołnierz optował za eksterminacją żydostwa, ale szybko i sprawnie. Podobnie jak SS. Dlaczego u nich takie skłonności? Bo tego ich nauczono. Ale diabeł tkwi w szczegółach. Nie uczono nikogo, że trzeba kogoś zabijać. W Rzeszy ludzi uczono miłości do Ojczyzny i patriotyzmu i tego nie zaprzeczy nikt, prawda znana jak świat długi i szeroki. Patriotyzmu bardzo zaawansowanego, można rzecz, nacjonalizmu w dobrym tego słowa znaczeniu. Tylko że zdrajców Ojczyzny traktuje się jednako, nie dziw się więc, że taki człowiek będzie spoglądał niechętnie na tych, którzy jego kraj wiele lat niszczyli i robili wszystko, by go upokorzyć. A takimi ludźmi byli żydzi. Nie, niechęć Hitlera nie brała się z tego, że "żydowski lekarz nie uratował jego matki". Cholera wie, kto taki idiotyzm wymyślił, ale jeszcze większym szokiem jest dla mnie to, że ludzie bezkrytycznie to przyjmują i rozpowszechniają. Zresztą, POMYŚLCIE! Nawet jeśliby tak miało być, to naprawdę wydaje się wam, że po tym zdarzeniu Hitler tak znienawidziłby żydów, że postanowiłby wszystkich zabić? Nie odbierajcie mu ludzkiej godności i twarzy. To niedorzeczne. Hitler jako patriota nienawidził żydów za to, że niewolili jego kraj, niszczyli gospodarkę, wywyższali się nad innych Niemców i żyli na niezłym standardzie, podczas gdy miliony Niemców żebrało na ulicy o kawałek chleba, bo taka była rzeczywistość po Iwś.
Żołnierze nie wywodzą się z inteligencji. Żołnierze edukację kończą zazwyczaj po podstawówce, czyli 8 latach w szkole. Nie będą się wiele zastanawiać, gdy ujrzą kogoś, kto uciskał ich dziesięciolecia i którzy wreszcie mają okazję, by się odegrać. Ani Wehrmachtowcy, ani SS-mani. Po ciężkim, żołnierskim szkoleniu znali jeden sposób spłaty długów- śmierć, czyli od tysięcy lat najlepsza metoda rozwiązywania problemów, a na pewno najskuteczniejsza. A takie zachowania zdarzały się po obu stronach. Mogę przywołać tu bezsensowny nalot Amerykanów na bezbronne już Drezno, w którym zginęło 80tys. cywilów. Nalot w kategorii sportu, Rzesza i tak lada dzień miała podpisać kapitulację, a Drezno nie leżało w żadnym ważnym miejscu, nie wspominając o tym, że poza cywilami nie było tam kogo bombardować.
Reply
Mówisz o Żydach, ale o zabitych Polakach już nie. Zniszczenia, niepotrzebne zniszczenia dokonane przez Niemców w Polsce były tysiąckrotnie większe niż Drezdno.
Reply
Mówisz o żydach i polakach, a ogółem o słowianach nie powiesz?
Reply
Dlatego ta wojna była straszna. Miast zebrać się pod jednym sztandarem i uderzyć w żydostwo i ZSRR, zmuszeni zostaliśmy do walki przeciw sobie, Niemcy niszczyli Europę, Europa niszczyła Niemcy, do tego podłączyło się USA, i zamiast silnego obozu, zostały w '45 zgliszcza, na które, niczym plaga szczurów, rzucili się żydzi, by raz na zawsze zniewolić świat pod swym panowaniem.
Reply
Nie, bo były takie dwa kraje słowiańskie które nas zaatakowały i dały cios w plecy. ZSRR w swoich zbrodniach nie był lepszy od Niemiec, Petiki schowały się w norę, a teraz żyją sobie o wiele lepiej niż Polacy którzy walczyli z wrogiem, a Słowacy na dodatek wysłali 3 Dywizje na nas.

Atdown

Pytanie czy to mimo wszystko usprawiedliwia małe "40mln" zamordowanych i zesłanych na Syberię ludzi. Może i lepiej, że Stalin rządził, a nie tamci fanatycy, ale Stalin też stworzył kult ideologii, siebie i nie wiadomo czy rozpoczął by jeszcze większe piekło - III wojnę światową.
Reply
I z tego wyszło, że Hitler co do słowian nie pomylił się, z wyjątkiem Polski i Polaków...Wychodzi na to, ze jego słowa potwierdziły się w 100%, z wyjątkiem Polaków oraz Sowietów, choć oni to raczej pod przymusem zostawali bohaterami...patrzcie, jak historia przyznaje rację ludziom "bestialskim" Smile


*

"Niektórzy uważają, że władza Stalina była najstraszliwszym złem, jakie przypadło Rosji w udziale. I potępiają moją bohaterkę Nastię, że bez wahania i śladu wewnętrznych rozterek strzelała do ludzi.
[…] Nastia nie była jedynie obserwatorem, który w niczym nie bierze udziału. Śledztwo i egzekucja to praca.
Więc pracowała. Z pełnym przekonaniem.
Rzetelnie i z poświęceniem.
Dlatego, że bynajmniej nie uważała władzy Stalina za największe zło.
W klasztorze mogła swobodnie czytać Trockiego, Bucharina, Radka. Nawet to zalecano. Wisiały też fotografie przywódców, którzy okazali się zdrajcami. Nastia często patrzyła na portret Trockiego. W jego oczy. Niekiedy na ręce. Duża fotografia. Spokojna twarz, niewymuszona poza, ręce na brzuchu. Manicure. Paznokcie towarzysza Trockiego były duże i zadbane, jak u starzejącej się damy.
Nie wie, dlaczego te paznokcie nie dawały jej spokoju. Po prostu ich nienawidziła. Towarzysz Trocki opowiadał się za zniesieniem rodziny i własności. Uważał, że wszyscy powinni zostać wcieleni do armii pracy. Nie powiedział tylko, kto będzie tymi armiami dowodzić. Długie, wypolerowane paznokcie towarzysza Trockiego jakoś dziwnie nie pasowały do tych idei. A może przeciwnie, może właśnie bardzo pasowały? Nastia przymknęła oczy i wyobraziła sobie, że jest członkiem armii pracy.
Towarzysz Stalin też ma takie armie. Nazywają się krótko i prosto- GUŁAG. Wcale nie są liczne. Stanowią nie więcej jak 10% ludności kraju. Towarzysz Stalin traktuje je jak formę resocjalizacji. Każdy ma nadzieję, że kiedyś wróci do społeczeństwa. A towarzysz Trocki chciał wcielić wszystkich na zawsze. Chciał odebrać ludziom wszelką nadzieję. No i towarzysz Stalin nie maluje paznokci lakierem.
Dlatego ilekroć miała do czynienia Nastia z trockistą, prowadziła śledztwo ze szczególną gorliwością i strzelała z większym niż zwykle zapałem.
Trafiali się też zwolennicy Bucharina. Towarzysz Bucharin to taki romantyk rewolucji. Chciał stworzyć nową rasę ludzi. Za pomocą rozstrzeliwań. Eliminować złych, żeby zostali tylko dobrzy. Wspaniała idea. Tylko że ktoś musi decydować, kogo rozwalić, a kogo zostawić przy życiu. I powstaje klasa ludzi posiadających władzę absolutną. Kiedy więc rozstrzeliwano towarzysza Bucharina, uczyniono to całkowicie w zgodzie z jego koncepcją. On się uważał, co prawda, za dobrego, ale nie tak łatwo to udowodnić.
Nastia nie miała złudzeń co się stanie, jeśli władze obejmie towarzysz Zinowiew. Ten za trwałe uważał tylko struktury, „które spłynęły krwią”. Właśnie tego określenia używał w przemowach i publikacjach.
A w czasie kiedy Stalin zwalczał różnych Kamieniewów i Radków, nad Rosją począł wyrastać odrażający cień prymitywnego, niedouczonego, samowolnego, tchórzliwego, amoralnego, pyszałkowatego i szczególnie okrutnego sobiepanka nazwiskiem Tuchaczewski. A z nim półanalfabety Jakira. ten to upuścił morze niewinnej krwi! W każdym zajętym przez komunistów rejonie Jakir określał procent ludności do eksterminacji.
Było też wielu innych.
Ocalić Rosję- znaczy nie dopuścić do władzy Tuchaczewskiego- mógł Stalin jedynie przy pomocy Jeżowa. Do walki z Tuchaczewskim Stalin musiał wyposażyć Jeżowa niemal w pełnię władzy. A to zawróciło towarzyszowi Jeżowowi w głowie. Zachciało mu się władzy. Co czekałoby Rosję, gdyby po nią sięgnął?
Nastia zdawała sobie sprawę, że Rosja ma szczęście. Że władza towarzysza Stalina to wcale nie najgorszy wariant. Że bez tego miliony wyniesionych przez rewolucję drapieżców rozszarpałoby kraj na strzępy.
Naprawdę mogło być gorzej.
Nastia zajmowała skromne stanowisko. I na tym stanowisku, jak tysiące innych, robiła wszystko, a nawet więcej, żeby do tego nie dopuścić.
Niektórzy uważają, że życie to walka dobra ze złem. Nastia nie jest aż taką optymistką. Dla niej życie to walka zła z jeszcze większym złem."

Wiktor Suworow, "Kontrola"
Reply


Forum Jump:


Users browsing this thread: 1 Guest(s)